WARSZTATY STUDENTÓW CENTRUM EUROPEJSKIEGO I RUTGERS UNIVERSITY

18 czerwca 2019

Facebooktwittergoogle_plus

Relację z warsztatów ze studentkami Rutgers University pozwolę sobie napisać w imieniu własnym, a raczej, w imieniu naszej grupy. Mam nadzieję nadać tym, tej relacji, nieco bezpośredniości oraz autentyczności, bowiem tego podczas tych dwóch krótkich, ale jakże przyjemnych, dni, nie brakowało.

25.05.2019

Sobota była dniem poświęconym przede wszystkim seminarium na temat komiksu pt. „Zaduszki” autorstwa Rutu Modan. O 13:45 spotkaliśmy się przed użyczoną nam salą Centrum Fundacji Taubego, naprzeciwko Żydowskiego Instytutu Historycznego. Pani dr Agnieszka Chmielewska, opiekunka polskiej strony wymiany, przyglądała się z pewną dozą rozbawienia, jak podekscytowani i niepewni tego, z kim przyjdzie nam się zetknąć, wymieniamy ostatnie przewidywania i przygotowujemy rzutnik (do zadania, jak to często bywa, potrzebne trzy co najmniej osoby oraz mniej lub bardziej liczne grono bacznych obserwatorów). Ze względu na konieczność zapoznania się obu grup, i bardzo szybko nawiązane nici porozumienia, oficjalne rozpoczęcie spotkania opóźniło się o ponad kwadrans. [Cóż, wiadomo jak to z tymi studentami.

Jako pierwsza głos zabrała profesor Nancy Sinkoff, która pokrótce wyjaśniła zgromadzonym, co do tej pory omawiała na zajęciach ze swoimi studentkami, oraz dlaczego wybrała właśnie tę lekturę. Po tym wstępie przyszła kolej na długo wyczekiwane użycie rzutnika. Pierwsza prezentacja, przygotowana przez naszą grupę, dotyczyła tego, w jaki sposób „Zaduszki” zostały odebrane w Polsce. W skrócie: ci wystarczająco zainteresowani, aby po książkę sięgnąć, ocenili ją bardzo dobrze. Warto jednak nadmienić, iż tych zainteresowanych jest, de facto, stosunkowo niewiele, ze względu na specyfikę medium (komiks) oraz temat, na który autorka zdecydowała się napisać.

Prezentacja przygotowana przez podopieczne profesor Sinkoff dotyczyła zauważonych przez nie problemów i wątków poruszonych w książce. Przedstawiając osiem potencjalnych punktów odniesienia znacząco ułatwiły rozpoczęcie dyskusji, która trwała aż do godziny 15:30, i trwałaby jeszcze dłużej, gdyby nie konieczność wyjścia na zaplanowaną już wizytę amerykańskiej grupy w muzeum Polin. Kilka osób z naszej grupy nie było jeszcze gotowych rozstać z naszymi gośćmi, poszliśmy więc na spacer po Warszawie, widzianej oczami turysty.

Wizyta w muzeum Polin poświęcona była jednak historii życia Żydów w Polsce, a pani przewodnik w swojej opowieści skupiła się na mniej znanych momentach, wszakże bardzo długiej, historii stosunków polsko-żydowskich. Była to pouczająca wizyta dla obu grup, choć nie wszystkim udało się dotrzeć do wystawy współtworzonej przez profesor Sinkoff. Nauka tańców pobrana z parkietu w jednej z sal muzeum częściowo wynagrodziła jednak tę stratę.

Po zakończonym zwiedzaniu muzeum oraz pożegnaniu kadry, udaliśmy się na wspólną kolację, a po drobnych zmianach w grupie gospodarzy spowodowanych innymi planami lub zgubieniem portfela, przyszedł czas na kolejny spacer po Warszawie, tym razem widzianej oczami mieszkańca miasta w sobotni wieczór. Pogoda dopisywała, zabrałyśmy więc dziewczyny nad Wisłę. Nasze nowe koleżanki zostały potem, oczywiście, całe i zdrowe, odprowadzone do hostelu. Polska gościnność, choć wyrażona w tak niewielkim uczynku, zrobiła na naszych gościach duże wrażenie.

27.05.2019

Niedzielny program zajęć naszych gości nie przewidywał wspólnych zajęć, toteż pozwolę sobie przeskoczyć prosto do poniedziałku, dla nas rozpoczętego dosyć wcześnie pod kawiarnią [Starbucks] na Dworcu Centralnym. Na pociąg do Gdańska o 7:20, całe szczęście, wszyscy zdążyli. Na miejscu udało nam się zdecydować, co chcemy zjeść na lunch, tuż przed porą spotkania z naszymi gośćmi. Posiłek, nadal ciepły, zjedliśmy więc już w drodze na półwysep Westerplatte

Na półwyspie Westerplatte jedyny raz przydały się zabrane przez nas z Warszawy kurtki przeciwdeszczowe i parasolki. W strugach mniej lub bardziej rzęsistego deszczu przypominaliśmy sobie historię rozpoczęcia drugiej Wojny Światowej i wchodziliśmy na kopiec pod Pomnikiem Obrońców Wybrzeża. Po wysłuchaniu historii monumentu, chwili refleksji, oraz krótkiej sesji fotograficznej, udaliśmy się z powrotem do autokaru, aby ruszyć w stronę Europejskiego Centrum Solidarności

Chwila przerwy w Centrum Solidarności pozwoliła podziwiać robiące wrażenie wnętrze budynku, oraz podelektować się gorącą czekoladą z muzealnej kawiarenki. Najpierw właśnie w kawiarence, a potem już oficjalnie, w sali konferencyjnej, przywitał nas zastępca dyrektora placówki – pan dr Jacek Kołtan, który opowiedział nam w telegraficznym skrócie o historii ruchu Solidarności oraz powstaniu Centrum. Choć godzinne spotkanie dla niektórych było ciężką walką z Morfeuszem, wszyscy bardzo serdecznie podziękowali panu dyrektorowi za rozmowę oraz wyczerpujące odpowiedzi na pytania.

Następnie udaliśmy się na wystawę, gdzie, już w bardziej szczegółowy sposób, przedstawione były nie tylko kluczowe momenty z historii Solidarności, ale także, zadziwiające dla naszych gości, realia życia w Polsce przed rokiem ’89. Interesująca ekspozycja oraz, nadal jednak rzadka w muzeach, możliwość interakcji z elementami wystawy momentalnie ożywiła grupę. Historia ruchu przedstawiona od jego początku, aż do rozpadu Związku Radzieckiego, w jednym miejscu, pozwoliła wiedzę na ten temat wzbogacić, uporządkować, i utrwalić, wydaje mi się, wszystkim, bez względu na kraj pochodzenia.

Po zakończeniu zwiedzania, i zrobieniu jeszcze kilku pamiątkowych zdjęć, nasza, całkiem dobrze już zgrana, ekipa musiała się rozdzielić. Zostaliśmy odwiezieni pod gdański dworzec, i po długim pożegnaniu, obietnicach ponownych wizyt i rewizyt, oraz wymianie najlepszych życzeń, udaliśmy na pociąg powrotny do Warszawy. Zarówno nowe doświadczenia, i nowe znajomości zawarte podczas wizyty, są dla naszej grupy ogromnie cenne. I choć ciężko będzie udać się do New Jersey z rewizytą, mamy nadzieję, że współpraca między uniwersytetami nadal będzie układać się korzystnie.

Julia Wałkowska